Że też wcześniej nie mogłam na to wpaść...

„Że też wcześniej nie mogłam na to wpaść…” – dziś mówi z uśmiechem nasza klubowiczka Monika, która w ciągu niespełna roku przeszła niezwykłą przemianę. Z ponad 87 kilogramów wróciła do wagi sprzed ciąży, odzyskała energię, poprawiła swoje zdrowie i udowodniła, że konsekwencja oraz regularność potrafią zmienić życie. Poznaj jej inspirującą historię i przekonaj się, że pierwszy krok naprawdę jest najtrudniejszy.

Poznajcie HistoriĘ Moniki

Jeszcze rok temu nie przypuszczała, że jedna decyzja odmieni tak wiele. Po urodzeniu dziecka życie zwolniło, a domowa codzienność sprawiła, że aktywność zeszła na dalszy plan. Z każdym miesiącem wskazówka na wadze przesuwała się coraz wyżej, mimo że jej sposób odżywiania wcale nie wydawał się gorszy niż wcześniej.

Moment przełomowy przyszedł, gdy stanęła na wadze i zrozumiała, że czas zawalczyć o siebie. Wtedy na Facebooku pojawiła się informacja o próbnym treningu w Active Ladies. Nie wiedziała, czego się spodziewać, ale pomyślała: „raz kozie śmierć” i zapisała się.

Na początku najbardziej obawiała się oceny innych. Pamiętała czasy, kiedy po pracy potrafiła godzinami jeździć na rowerze, a organizm bez problemu radził sobie nawet ze słodkimi przekąskami. Z biegiem lat wszystko się zmieniło, dlatego wejście do klubu było dla niej dużym wyzwaniem.

Z czego jesteś dziś najbardziej dumna? z tego, że podjęłam dobrą decyzję, żeby zacząć coś robić, trafiłam
w świetne miejsce z zaje***-fajną atmosferą, co dodatkowo mobilizowało do działania i świetnymi trenerkami, które pomogą, podpowiedzą, poprawią
i zawsze są uśmiechnięte 🙂

-25 kg później 😉

"Przy tych aktywnościach nie zajadałam między wierszami i zaczęłam odżywiać się nieco bardziej świadomie – z czasem szło coraz lepiej."

Efekty przyszły dzięki systematyczności. Od połowy czerwca 2025 roku, regularnie trenując co najmniej trzy razy w tygodniu i stopniowo zmieniając swoje nawyki, przeszła niesamowitą metamorfozę. Waga spadła z ponad 87 kilogramów do około 62 kilogramów, co oznacza powrót do wagi sprzed ciąży.

Co ciekawe, największą zmianą nie były same liczby na wadze. Zniknęły bóle kręgosłupa, pojawiło się więcej energii do codziennych obowiązków, a zdrowe nawyki zaczęły przychodzić naturalnie. Przestała słodzić herbatę, zrezygnowała z napojów gazowanych i energetyków, nauczyła się regularnie pić wodę i świadomie kończyć posiłek wtedy, gdy czuje sytość, a nie wtedy, gdy talerz jest pusty.

Ogromną rolę odegrała także aktywność poza klubem. Wyposażyła się w sprzęt do ćwiczeń w domu, a najlepszą partnerką treningową została jej pełna energii córka, która sama wyszukiwała filmiki z ćwiczeniami i motywowała mamę do wspólnego ruchu.

Największym zaskoczeniem okazała się jednak poprawa zdrowia. Problemy z częstoskurczem komorowym, które wcześniej pojawiały się niespodziewanie i wiązały się z dusznościami oraz uciskiem w klatce piersiowej, dziś występują sporadycznie i mają znacznie łagodniejszy przebieg.

Zapytana o to, z czego jest najbardziej dumna, odpowiada bez wahania – z podjęcia decyzji, by zacząć działać. Cieszy ją również to, że może kupować ubrania w standardowych rozmiarach, bo praktycznie cała garderoba wymagała wymiany.

Podkreśla także, że ogromny wpływ na jej sukces miała atmosfera w klubie. To miejsce, do którego przychodzi z przyjemnością, gdzie trenerki zawsze służą pomocą, motywują i wspierają, a trening stał się ulubioną formą spędzania wolnego czasu.

Osobom rozpoczynającym swoją drogę radzi jedno: trzeba więc tylko trochę silnej woli, determinacji, nie poddawać się i starać się dawać na treningach z siebie wszystko, a reszta przyjdzie sama 😉

A gdy dziś patrzy na swoją przemianę? Jej odpowiedź jest krótka i doskonale oddaje wszystko: „No… łał!”.

nie poddawajcie się, nawet jeśli na początku nie widać efektów. Skupcie się na celu, bądźcie konsekwentni i słuchajcie swoich trenerów. Reszta przyjdzie z czasem.